Bezpłatna wycena

Realizacja FajnaKlima

Instalacja pod tynk w mieszkaniu w trakcie remontu

ŁódźMieszkanie

O tej realizacji

Mieszkanie w starym bloku, rozebrane do muru. Instalację chłodniczą ułożyliśmy w bruzdach przed tynkowaniem, żeby po wykończeniu nie było widać ani rury, ani listwy.

Urządzenia

Instalacja chłodnicza pod tynk przygotowana pod dwie jednostki ścienne, z odprowadzeniem skroplin do pionu

Zakres prac

  • Ustalenie miejsc jednostek razem z ekipą remontową
  • Bruzdy pod rury chłodnicze i przewód zasilający
  • Ułożenie i zaślepienie instalacji przed tynkowaniem
  • Odprowadzenie skroplin grawitacyjnie do pionu sanitarnego
  • Próba ciśnieniowa i pozostawienie układu pod azotem
  • Montaż urządzeń w drugim etapie, po malowaniu
Pokój ze skutymi ścianami i bruzdami, drewniane okno, materiały budowlane na podłodze
Pokój w trakcie remontu - moment, w którym bruzdy pod klimatyzację kosztują najmniej.
Bruzda z instalacją biegnąca pod oknem obok grzejnika w remontowanym pokoju
Bruzda pod rury chłodnicze poprowadzona nisko, wzdłuż ściany zewnętrznej.
Instalacja w bruździe przy drewnianym oknie w mieszkaniu w trakcie remontu
Przejście przy oknie - rura idzie pod parapetem, żeby nie kolidować z ościeżnicą.
Pionowa bruzda prowadząca do miejsca montażu klimatyzatora na ścianie pokoju
Pion do miejsca, w którym stanie jednostka wewnętrzna. Punkt ustalony przed kuciem, nie po.
Fragment ściany z odbitym tynkiem i poprowadzoną w bruździe instalacją chłodniczą
Ściana skuta do cegły. W takim stanie bruzda to kilka minut, a nie skuwanie świeżego tynku.
Biały syfon odprowadzenia skroplin klimatyzacji podłączony do instalacji sanitarnej
Syfon na odpływie skroplin, wpięty do pionu sanitarnego - zamiast wylewania wody na elewację.

Wyzwanie

Mieszkanie było w środku generalnego remontu: ściany skute do cegły, stare tynki na podłodze, okna jeszcze drewniane, z poprzedniej epoki. Właściciel zapytał o klimatyzację prawie przypadkiem, przy okazji rozmowy o elektryce - i to był najlepszy możliwy moment, żeby zapytać.

Problem w takich mieszkaniach polega na tym, że decyzja o klimatyzacji zwykle zapada za późno. Kiedy ściany są już otynkowane i pomalowane, zostaje listwa maskująca biegnąca przez pokój albo skuwanie świeżego tynku. Jedno i drugie kosztuje więcej niż zrobienie tego samego dwa miesiące wcześniej.

Rozwiązanie

Weszliśmy między ekipę murarską a tynkarzy. Najpierw ustaliliśmy z inwestorem, gdzie faktycznie staną jednostki - nie „gdzieś na tej ścianie”, tylko konkretny punkt, bo od tego zależy przebieg bruzdy i spadek skroplin. Dopiero potem poszły bruzdy: pod rury chłodnicze w izolacji, przewód zasilający i sterowniczy, oraz osobno pod odpływ skroplin.

Skropliny odprowadziliśmy grawitacyjnie do istniejącego pionu sanitarnego, z syfonem, zamiast przebijać się przez elewację i wypuszczać wodę na zewnątrz. W starym budownictwie to różnica między instalacją, o której się zapomina, a plamą na elewacji i pretensjami wspólnoty po dwóch latach. Syfon jest tu obowiązkowy - bez niego z kratki potrafi wracać zapach z pionu.

Instalację zostawiliśmy zaślepioną i napełnioną azotem pod ciśnieniem. To nie jest formalność: przez kilka tygodni remontu po tych ścianach chodzą inne ekipy, a azot pod ciśnieniem natychmiast pokazuje, gdyby ktoś rurę uszkodził. Urządzenia zawisły dopiero w drugim etapie, po tynkach i malowaniu, kiedy nie było już czym ich pobrudzić.

Efekt

W gotowym mieszkaniu nie widać nic poza dwiema jednostkami na ścianach. Żadnej listwy, żadnego korytka przez pokój, żadnej rury schodzącej po elewacji w widocznym miejscu. Koszt tej różnicy na etapie stanu surowego jest niewielki - to kilka godzin pracy i trochę materiału więcej.

Drugie wejście, już po malowaniu, zajęło pół dnia. Zdjęliśmy zaślepki, podłączyliśmy jednostki, przeprowadziliśmy próbę próżniową i uruchomienie - bez jednego wiercenia w gotowej ścianie i bez pyłu w świeżo pomalowanym mieszkaniu. Właściciel dostał układ gotowy do pracy w dniu, w którym wnosił meble. Ten podział na etapy ma jeszcze jedną zaletę, o której warto wiedzieć przy planowaniu budżetu remontu: koszt rozkłada się na dwie raty oddalone o kilka tygodni, a instalacja pod tynkiem nie starzeje się i nie traci gwarancji przez to, że czeka na urządzenia. Widzieliśmy mieszkania, w których leżała przygotowana przez dwa sezony, zanim właściciel zdecydował się na zakup jednostek.

Co z tego wynika dla Ciebie

Jeżeli remontujesz mieszkanie i choćby rozważasz klimatyzację, zamów instalację pod tynk teraz, nawet jeśli urządzenia kupisz za rok. Sama instalacja to ułamek kosztu całości, a bez niej jedyną opcją później zostaje listwa na ścianie. Warto też ustalić miejsce jednostki wcześniej niż ustawienie mebli - klimatyzator nie powinien dmuchać prosto w łóżko ani w biurko, a to najłatwiej przewidzieć, kiedy pokój jest jeszcze pusty. Więcej o samym przebiegu prac opisaliśmy na stronie montażu klimatyzacji.

Przy montażu rozbitym na etapy dopytaj o jedną rzecz: od kiedy liczy się gwarancja. Na instalację biegnie ona od jej wykonania, na urządzenia - od uruchomienia, i to są dwie różne daty. Dobry wykonawca powie to sam i zapisze obie w protokole. Warto też ustalić z góry, że drugi etap wykona ta sama firma - instalacja ułożona przez kogoś innego bywa powodem, dla którego kolejna ekipa nie chce wziąć odpowiedzialności za całość.

Remontujesz mieszkanie w Łodzi?

Przyjedziemy na budowę, ustalimy trasę z Twoją ekipą i ułożymy instalację przed tynkami. Urządzenia możesz dokupić później - instalacja będzie czekać gotowa.